Wpisz się do księgi gości

Nazwa: Bartłomiej Data: 29.12.2017
Wiadomość: Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku 2018 dla całego Personelu, niech Moc będzie z Wami :-)
 
Nazwa: Syn alkoholików Data: 24.11.2017
Wiadomość: Errata do tekstu poniżej.
Oczywiście chodziło mi o socjalizację, a nie pedagogizację. Nigdy wcześniej nie przyznałbym się do błędu. Poza tym już znam swoją wartość, a przede wszystkim odzyskałem spokój. Właściwie uzyskałem, bo nigdy przed terapią nie czułem się tak spokojny. Za to również dziękuję pani Małgorzacie Chlebicz – Cajdler.
 
Nazwa: Syn alkoholików Data: 23.11.2017
Wiadomość: Przez kilka lat uczestniczyłem w terapii dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Moją terapeutką była pani Małgorzata Chlebicz - Cajdler. Jestem dzieckiem dwojga alkoholików. Zupełnie sobie nie radziłem w życiu. Gdyby nie wsparcie mojej Babci, dziewczyny
i późniejszej Żony oraz przyjaciół nie wiem, czy czytalibyście te słowa. Mam stany depresyjno – lękowe. Żeby uciec od problemów rzuciłem się w wir pracy. Pracowałem po kilkanaście godzin dziennie, łącznie z weekendami. Gdy już padałem zemdlony ze zmęczenia, byłem szczęśliwy, że nie zmarnowałem nawet minuty i, że wykonałem zadania w perfekcyjny sposób. Po kilkunastu latach takiego „rozładowywania stresu” i amatorskiego podwyższania sobie bardzo niskiej samooceny oczywiście się wypaliłem. Ciągle przebywałem na zwolnieniach lekarskich. W końcu wylądowałem w szpitalu. Nerwica doprowadziła do chwilowego niedotlenienia mózgu. W skrócie – byłem wrakiem człowieka. W tym momencie musiałem już się poddać. Nie miałem siły walczyć. Wcześniej szukałem przyczyny mojej „inności”, jednak działałem zupełnie po omacku. Trafiłem do Mark – Medu. Tu zajął się mną pan dr Tomasz Giersz. I to jak. Idealnie trafił z lekami, które pozwoliły mi stanąć na nogi (dosłownie). Zaproponował mi terapię. Nie chciałem zgodzić się na terapię grupową (na samą myśl ze wstydu płonęły mi policzki). Zgodziłem się niechętnie na terapię indywidualną u pani Małgorzaty Chlebicz – Cajdler. Bardzo się bałem spotkania z terapeutą. Wiedziałem, że jak trafię na nieodpowiednią osobę, ucieknę z Mark –Medu i już tam nie wrócę. Po pierwszym spotkaniu już wiedziałem, że lepiej nie mogłem trafić. Na początku pani Małgorzata uświadomiła mi, że jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholików. Wszystkie cechy DDA dotyczyły mojej osoby. Gdy już dowiedziałem się kim jestem (co za ulga), pani Małgorzata zaczęła „obrabiać” mój przypadek. Małymi kroczkami supełki, które ograniczały moje funkcjonowanie zaczęły się rozsupływać. Po wielu sesjach, gdy poczułem się już lepiej , terapeutka stwierdziła, że nadaję się do udziału w terapii grupowej. To była kolejna rewolucja w moim życiu, przeprowadzona przez panią Małgosię w ewolucyjny sposób. Terapeutka była świetnie przygotowana do zajęć. Poza tym odznaczała się wielką empatią. Każdy uczestnik warsztatów mógł teoretycznie i praktycznie przećwiczyć sposoby zachowania się w konkretnych życiowych sytuacjach. Po wielu ciężko przepracowanych sesjach poczułem, że już jestem „dorosły” i z wielkim żalem rozstałem się z panią Małgosią.
Moją pedagogizację, czyli przygotowanie do funkcjonowania w społeczeństwie nie przeprowadziła moja matka, nie przeprowadził mój ojciec, tylko pani Małgosia. Dzięki Niej życie stało się zdecydowanie łatwiejsze i przestało tak „cholernie” boleć.
 
Nazwa: piotr Data: 13.10.2017
Wiadomość: Witam a ja chciałem się dowiedzieć jak ma na imię i nazwisko pani przychodząca z opeki do waszego szpitala. Proszę o kontakt mailowy to bardoz ważne. Pani ma około 50 lat i kiedyś bardzo mi pomogła chciałem jej podziękować
 
Nazwa: Bartłomiej Data: 10.10.2017
Wiadomość: CHWAŁA i SŁAWA!!! Z okazji WASZEGO jubileuszu oraz światowego dnia zdrowia psychicznego WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO całej ekipie RAJCÓWKI oraz wszelakiej maści poranieńcom, świrom i zaburzeńcom a także przeróżnym pozerom i ściemniaczom... Niechaj Jahwe, Jezus, Perun i Swaróg czuwają nad WAMI WSZYSTKIMI (i nade mną)...
 
Nazwa: Bartłomiej Data: 11.09.2017
Wiadomość: Przez 2 dni (i dwie noce) czułem się absolutnie świetnie, przebywałem w magicznym świecie magicznych dźwięków - w Aleksandrowie Łódzkim na Summer Dying Loud... Było tam to wszystko co Bartki uwielbiają w muzyce... Klasycy z Unleashed (szwedzki death metal) i Sodom (niemiecki thrash metal) zmasakrowali i zdewastowali (w pozytywnym znaczeniu) atakiem dźwięków wszystko i wszystkich... Świetnie też zagrali Finowie z Wolfheart (melodic death metal) i nasi: In Twilight Embrace (death-black metal)... Bardzo przyjemny koncert zagrał folkowy Percival, grali na jakiś ludowych instrumentach których nazw nawet nie znam ale brzmiało to świetnie, miało się poczucie że czas cofnął się o 1000 lat i jest się w prastarych borach i pradawnych grodach słowiańskich... Podobał mi się też występ lubelskiego Dopelord (sludge-doom metal), było wolno, ciężko i mrocznie a do tego bardzo sugestywna projekcja wizualna w tle... Ale dla mnie absolutnie najlepsze wrażenie zrobił Obscure Sphinx (zarąbista mieszanka sludge, doom, blacku i post-rocka z Warszawy). Uczta dla zmysłów: mroczne dźwięki zespołu i mroczne wdzięki wokalistki o pseudonimie Wielebna, dziewczyna potrafi zaśpiewać i zaryczeć a do tego jej występ to misterium mroku i szaleństwa (jestem w niej zakochany!!!)... Poza tym wystąpiło jeszcze wiele fajnych grup, m.in. Trauma czy Dziady Borowe... Niestety, festiwal się skończył i trzeba dalej przebywać w naszej szaro-sztucznej rzeczywistości ale na szczęście została muzyka... A za rok kolejny Summer, mam nadzieję że dociągnę i dotrwam... Pozdrawiam cały skład terapeutyczny...
 
Nazwa: Bartłomiej Data: 25.07.2017
Wiadomość: Primo... Nie ma jak porządna muzykoterapia, czy raczej metaloterapia. Zwłaszcza polski metal (obok skandynawskiego najlepszy). Moja (nie)święta trójca: Furia "Martwa Polska Jesień"; Odraza "Esperalem Tkane"; Mgła "Exercises In Futility". 3 płyty które mi się jeszcze nie znudziły i nieprędko się znudzą. Jest na nich wszystko: przeróżne wokale, od wrzasku wykastrowanych demonów przez wyraźny, zrozumiały głos po ryczący growling; różne tempa; świetne gitary i perkusje; ciekawe elektroniczne wstawki; cała gama dźwięków które wypełniając człowieka dreszczami i okrywając go mrokiem oferują podróż w inne wymiary.

Secundo... Podobno w człowieku najważniejsze jest jego wnętrze. Dlatego pieczołowicie wzbogacam swoje za pomocą korytoterapii. Czyli żrę za trzech. Bóstwa otchłani jaką jest mój żołądek są żarłoczne i ciągle domagają się ofiar, więc jako kapłan kultu słodyczy i mięcha składam im owe ofiary a świątynia czyli mój kałdun rozbudowuje i rozrasta się.
 
Nazwa: Bartłomiej Data: 05.05.2017
Wiadomość: Blady miesiąca blask, taki ulotny i taki ułomny w swej ułudzie...
 
Nazwa: dolot Data: 25.04.2017
Strona: http://kalkulatorkredytusamochodowego.com
Wiadomość: bardzo rzetelne podejście do pacjenta
 
Nazwa: MSLTW Data: 16.03.2017
Strona: http://myszkowska-litwa.pl/
Wiadomość: Pozdrowienia dla całego zespołu!
 
11-20 / 51